Dwie sprawy czyli kropla drąży Biały Dom a państwo się nam cywilizuje
Dwie mi się rzeczy zebrały do napisania. Pierwsza z nich to szeroko komentowany fakt, iż Barack Obama oparł serwis Whitehouse.Gov na systemie zarządzania treścią Drupal. W naszym systemie podpowiedzi pisaliśmy o tym bezpośrednio po ukazaniu się tej informacji, dziś warto przyjrzeć się tematowi bliżej.
Druga sprawa to informacja o tym, że 8 stycznia Sejm przyjął nową Ustawę o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne.
W sprawie tego wdrożeń w Białym Domu napisano już chyba wszystko, ale mój ulubiony autor sieciowy - Piotr Waglowski napisał coś więcej (jak zawsze). Oto domaga się (domyślam się, że od nas - deweloperów Drupala) modułów wspierających strony administracji publicznej.
Już nie chcę dyskutować o tym czym się różni strona gminy od strony wykorzystywanej przez firmę, która ma siedzibę w tej gminie, od strony technicznej. Wykorzystane moduły - bo ja wiem... te same. Dopóki nie mówimy oczywiście o jakiejś formie elektronicznej administracji. Rodzi mi się parę pomysłów na moduły dla administracji, ale od razu domyślam się, jak mogłyby być wykorzystane w biznesie czy organizacjach pozarządowych. Drupal jak Drupal. Zawartość jak zawartość. Trzeba wykorzystywać to, co jest. W pierwszej kolejności chciałbym rzeczywiście, żeby strony AP w Polsce były oparte o standardy. W drugiej kolejności o Drupala.
Czy jest sens pisać osobny moduł do obsługi radnych w gminie albo posiedzeń zespołu doradców premiera? Wątpię, obsłużę obie funkcjonalności modułami, które już są dostępne. Na pewno jest sens pokazywać polskiej administracji publicznej dobre strony zrobione za granicą. WhiteHouse.gov wygląda na dobrą.
Sprawa druga - Witold Drożdż buduje e-Polskę. Według notki umieszczonej pod wywiadem:
wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, absolwent prawa i stosunków międzynarodowych. Zanim trafił do ministerstwa, pracował w branży finansowej i telekomunikacyjnej. Przewodniczący rządowego zespołu Polska Cyfrowa.
a według notatki w serwisie MSWiA z zawodu jest głównie dyrektorem. Stąd może brać się pewien problem słowny, który stał się udziałem pana ministra. Chodzi mi o tę "e-Polskę". Jeśli człowiek prześledzi, a kiedyś robiłem to zawodowo, e-Polski rozmaite to szybko zobaczy jak starte jest to pojęcie, jak strasznie nic z tego nie wychodziło. O tych strategiach to już zresztą pisałem.
Wywiad warto przeczytać, bo minister zapowiada tam rzeczy ciekawe. Przede wszystkim mówi, że "nie tylko informatyzujemy, ale przede wszystkim upraszczamy procesy administracyjne, a z punktu widzenia obywatela - załatwianie spraw urzędowych". No i brawo. Już dawno Wiesław Paluszyński (wydaje mi się, że on, ale głowy nie dam - na pewno na jakiejś konferencji) mówił, że informatyzacja tego, co mamy obecnie w administracji publicznej to petryfikacja dziadostwa i nic dobrego nie przyniesie.





