Jak wyłożyć tematykę funduszy strukturalnych...
... czyli trochę case study projektu Eurolinia Plus.
Hasło fundusze strukturalne elektryzuje nasze myślenie o finansowaniu projektów już od dłuższego czasu (co najmniej od roku 2004, kiedy rozpoczęła się pierwsza tzw. perspektywa finansowa UE dla Polski).
Temat "sięgania po środki unijne" przewija się wciąż w mediach, dyskusjach, opracowaniach rozmaitych. Można odnieść wrażenie, że w pewnym momencie uwierzyliśmy bardzo w pierwszy człon hasła, o którym pisałem na początku.
Tymczasem jest tam jeszcze przymiotnik strukturalne. Ja rozumiem go w ten sposób, że oto, w ramach idei solidarności w Unii, Bruksela przekazuje pieniądze na to, żeby stworzyć w regionach krajów członkowskich strukturę służącą poprawie jakości życia. W szczególności chodzi o to, żeby w każdym miejscu Wspólnoty jakość ta stała na zbliżonym poziomie.
Uzyskujemy wsparcie finansowe, ale i pomysł na to, co zrobić z tymi pieniędzmi. Generalne założenia pomysłu. Znakomita większość wyzwania spoczywa po naszej stronie.
Jak zatem ugryźć unijne miliony? Co doradca, to szkoła. Jak grzyby po deszczu wyrastały w pewnym momencie firmy, które - jak same twierdziły - pomagały w zasiadaniu przy niebieskim torcie zdobnym w dwanaście gwiazdek.
Trochę inaczej podeszli do tego w Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej. Położyli nacisk na rozumienie. Tego typu podejście jest mi bliskie. Można bowiem na dowolnej konferencji snuć rozmaite obliczenia i wizje na podstawie obliczeń skupione wokół takiego pomysłu oto, że "no, Unia daje, to trzeba brać". W Eurolinii tłumaczą po co Unia daje i to jest moim zdaniem kluczowe.
Podoba mi się też multimedialna formuła tego projektu. Multimedialna sensu stricte. Z tą wiedzą trzeba "docierać". Pod strzechy też.
Podzielam opinię wygłaszaną tu i ówdzie, że budżet 2007-2013 to ostatni hojny budżet unijny dla Polski. Później trzeba będzie siłą rzeczy zadbać bardziej o tych, którzy jeszcze za nami. I choćby nie wiem co nie będzie Yes, yes, yes. Żeby zrobić dobry użytek z tych pieniędzy trzeba je dobrze rozumieć.
Nie jestem zwolennikiem rozdrabniania funduszy strukturalnych na mikro-projekty realizowane przez pojedyncze firmy, choć i takie zapewne są potrzebne i w konkretnych przypadkach bardzo pożyteczne. Wyobrażam sobie jednak taką metodykę interwencji strukturalnej, w której finansowane są projekty, które "robią", zmieniają moją czy czyjąś rzeczywistość na lepszą. Najlepiej jeśli w ramach partnerstwa, jakiegoś konsorcjum, dzięki któremu ludzie będą uczyli się współpracować.
Nie ma dobrej odpowiedzi na pytanie: Jak wyłożyć tematykę FS?. Najbliższa dobrej jest - moim zdaniem - taka: tak, żeby ludzie najpierw zrozumieli słowo strukturalne a dopiero potem myśleli o funduszach. Jeśli Eurolinii uda się to w jakimś zakresie, to będzie to sukces.




