Lepiej żeby było lepiej?

Zawsze uważałem, że Piotr Waglowski ma poczucie humoru. Jestem stałym czytelnikiem jego serwisu i sądziłem, że mnie już nie zaskoczy. Zaskoczył.

Na Vagla.pl znalazłem dzisiaj ankietę, której autor życzył sobie dowiedzieć się czy uważamy, że:

  • opracowanie kolejnego dokumentu na temat strategii budowy społeczeństwa informacyjnego coś w Polsce zmieni
  • opracowanie kolejnego dokumentu na temat strategii budowy społeczeństwa informacyjnego niczego w Polsce nie zmieni
  • nie mamy zdania na ten temat.

Oddałem głos i nie zdziwiłem się, że wyniki wyglądają tak:

  • zmieni - 5%
  • nie zmieni - 91%
  • bez zdania - 4%.

A gdyby tak zapytać czy chcielibyśmy:

  1. jeździć po lepszych drogach
  2. mieć lepszą drużynę piłkarką
  3. żeby benzyna była tańsza.

Vagla mógł zamiast tej ankiety ogłosić po prostu wyniki, mniej więcej takie same.

Wrócę jeszcze na chwilę do tematu.
Strategia, o której mowa (ta, która nic nie zmieni) to Strategia rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce do roku 2013. Teoretycznie, skoro nic nie zmieni, można by w ogóle nie zajmować się tematem, gdyby nie kilka istotnych spraw, które zmieni.

  1. Ktoś za jej opracowanie dostanie pieniądze. Zorganizowane zostaną kosztowne spotkania ze szwedzkim stołem, trzeba będzie wypłacić delegacje i tak dalej. Po co skoro nic się nie zmieni?
  2. Zgodnie z obowiązującą modą w strategii zapisane zostaną zapewne tzw. projekty kluczowe (przedsięwzięcia, bez których - zdaniem autorów - społeczeństwa informacyjnego u nas nie będzie), których realizację będzie gwarantował budżet państwa i Unii. Będzie trochę walki o projekty, trochę walki o pieniądze, zlecenia, przetargi i tak dalej. O narzędziach tej walki wstydzę się pisać.
  3. Natychmiast po opracowaniu strategii ludzie i jednostki administracji odpowiedzialne za społeczeństwo informacyjne wyluzują się i będą spać spokojnie, bo przecież mamy świetną strategię. Nie mam wątpliwości, że będzie świetna.

Ja zresztą też opracowałem strategię rozwoju społeczeństwa informacyjnego do roku - powiedzmy - 2015. Oto ona.

  1. Dostęp. Łącze z Internetem w każdym domu. Koszt instalacji - 10 zł, miesięczny abonament za 1Mb/s - 10 zł.
  2. Umiejętności. Edukacja na rzecz społeczeństwa informacyjnego od przedszkola. W szkołach przedmiot pod tytułem WOSI (Wiedza o Społeczeństwie Informacyjnym).
  3. Technologie. Dotacje na badania uzależnione od tego ile prac magisterskich, doktorskich etc. można wdrożyć w biznesie czy administracji. Im więcej wdrożeń tym bogatszy instytut czy wydział.
  4. Integracja. Kary dla wójtów, burmistrzów czy innych włodarzy za to, że ich systemy IT są niedostępne lub niezgodne ze standardami. Najbardziej dotkliwy mógłby być zakaz występu w kolejnych wyborach.
  5. Odpowiedzialność administracji. Zasób służby cywilnej czy cokolwiek innego, skąd rekrutują się urzędnicy każdego (powtarzam: każdego) szczebla bez egzaminu ze społeczeństwa informacyjnego szuka pracy gdzie indziej.
  6. Usługi. W naturalnej konsekwencji punktu 5. wszystkie (powtarzam: wszystkie) usługi publiczne na każdym szczeblu AP udostępnione on-line. Zgodnie z zasadami obowiązującymi w UE.