To musiało się tak skończyć :-(

Kabaret Ani Mru Mru

KE zabrała się za brak wdrożenia w Polsce dyrektywy 2003/98/WE. Od trzech lat nie zrobiono w tej sprawie nic. Kto pamięta skecz kabaretu Ani mru mru zatytułowany Golf - palec pod budkę.

Gdyby ktoś nie pamiętał to wrzuciłem - potem nie będzie już śmiesznie. Lord ze szczególnym, że się tak wyrażę, wyrazem wymawia słowo bzdura (01:04, 3:11). Jak czytam notatkę Ministerstwa to dokładnie takie słowo z takim wyrazem ciśnie mi się na usta i nie potrafię sobie z tym poradzić. Zacznijmy od początku.

W przedstawionej Komitetowi w czerwcu 2008 r. opinii eksperci wskazali, że – mimo rozbieżnych opinii doktryny prawa – należy uznać, że Polska nie implementowała prawidłowo dyrektywy dotyczącej wtórnego przetwarzania informacji publicznej.

Bbzzduuurrrrra. W czerwcu 2008? W sierpniu albo wrześniu 2005 (czyli zaraz po teoretycznym wdrożeniu przez Polskę dyrektywy) minister SWiA dostał pismo pełne obaw i pytań związanych z tym prawem (wiem, sam pisałem). Do dzisiaj - o ile mi wiadomo nie odpowiedział. Co spotkanie związane z PSI to coraz głośniej środowisko krzyczało, że dyrektywa nie jest przełożona na polskie prawo a rząd wciska ciemnotę Komisji Europejskiej mówiąc, że przecież jest.

Ustawa o dostępie do informacji publicznej, traktowana często jako narzędzie implementacji dyrektywy, mówi o obywatelskim prawie dostępu do informacji (prawo polityczne). Nie reguluje zaś w pełni – łączonej w polskiej Konstytucji z wolnością słowa – wolności pozyskiwania i przetwarzania informacji w sektorze publicznym).

Bbzzduuurrrrra. Jak ktoś traktuje Ustawę o dostępie jako narzędzie wdrażające to oznacza, że dokumentnie nie rozumie ducha i litery dyrektywy. I lepiej, żeby się nie wypowiadał na jej temat. Nie wierzycie - zobaczcie:
Definicja wg Ustawy:
Rozdział I, Art. 1.1.

Każda informacja o sprawach publicznych stanowi informację publiczną w rozumieniu ustawy i podlega udostępnieniu na zasadach i w trybie określonych w niniejszej ustawie.

i dalej, w strasznie długim art. 6 rozdziału II. Dla odmiany definicja dyrektywy:

3) „dokument” oznacza:
a) jakąkolwiek treść niezależnie od zastosowanego nośnika (zapisaną na papierze lub zapisaną w formie elektronicznej lub zarejestrowaną w formie dźwiękowej, wizualnej albo audiowizualnej);
b) każdą część tej treści;

Takich zestawień można robić dziesiątki, ale to już na zlecenie MSWiA ;-)
Idźmy dalej z komunikatem.

Tym samym uznano, że w prawie polskim trudno odróżnić informację publiczną udzielaną obywatelowi dla zrealizowania jego politycznego prawa od informacji sektora publicznego, którą przekazujemy temu samemu podmiotowi (tym razem jako przedsiębiorcy), celem jej wykorzystania do działalności gospodarczej.

Bbzzduuurrrrra. Wg dyrektywy udostępniać należy również przedsiębiorcy, który nie jest tym samym podmiotem co obywatel. W ogóle skąd to zestawienie obywatel-przedsiębiorca?? Tak właśnie zakłóca się porządek wprowadzania tych przepisów do polskiego prawa! Mamy jasne rozróżnienie w prawodawstwie na osoby fizyczne i prawne i należy z niego korzystać a nie mieszać obywateli z przedsiębiorcami!

Przekazana w październiku 2008 r. władzom polskim opinia Komisji Europejskiej dotycząca niepełnego wdrożenia przez Polskę i Szwecję przepisów dotyczących wspólnych warunków ponownego wykorzystywania informacji wytworzonych, zgromadzonych i dzielonych przez organy publiczne UE, potwierdziła opinie ekspertów polskich.

Tego nie skomentuję nawet bzdurą, bo mi się złośliwość wymknie spod kontroli.

Chcąc rozszerzyć krąg podmiotów zaangażowanych w prace nad przepisami prawnymi dotyczącymi ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zaprasza wszystkie zainteresowane osoby do włączenia się do toczącej się dyskusji. Ministerstwo przygotowuje konferencję, na której omówione zostaną proponowane przez Rząd kierunki zmian legislacyjnych.

Zgłosiłem się, ale uważam, że żadna konferencja (nawet z najlepszym cateringiem sprawy nie rozwiąże.

Wolne wnioski - linia obrony przed KE

  1. Dyrektywa jest oparta o zasadę przejrzystości. To nie jest tradycja w naszym kraju - nie możemy wdrożyć.
  2. Dyrektywa nakłania administrację publiczną do zajęcia stanowiska aktywnego i ochoczego. To nie jest u nas tradycją - nie możemy wdrożyć.
  3. Dyrektywa zakłada, że działać będzie sprawny system teleinformatyczny do udostępniania. Sprawne działanie systemów teleinformatycznych również nie jest tradycją w Polsce - bardzo nam przykro

A przecież Unia chroni tradycje państw członkowskich! Nie wierzycie? Z preambuły do Karty Praw Podstawowych Unii (wytłuszczenia moje):

Unia przyczynia się do ochrony i rozwoju tych wspólnych wartości, szanując przy tym różnorodność kultur i tradycji narodów Europy, jak również tożsamość narodową Państw Członkowskich...