Politycy analogowi i cyfrowi
Bitwa o Anglię, tym razem internetowa. Lider opozycji David Cameron wyzwał na internetowy pojedynek urzędującego premiera Gordona Browna.
Szef Partii Konserwatywnej określił lokatora budynku przy Downing Street mianem "analogowego polityka w cyfrowych czasach". (uwaga w nawiasie: Cameron mówi tak o polityku, który przemawia na konferencji Google Zeitgeist wskazując przemysł IT jako szansę dla cywilizowania globalizacji i w ogóle jest dość nowoczesny. Strach pomyśleć, co powiedziałby o naszych reprezentantach narodu.) Premier postanowił być cyfrowym politykiem w pełni tego słowa znaczeniu i uruchomił swój kanał w portalu YouTube, za pomocą którego zwykli obywatele mogą zadawać mu pytania. Brown będzie odpowiadał za pomocą filmów z odpowiedziami. O tym, z którymi z zadanych pytań będzie musiał się zmagać zdecydują użytkownicy YouTuba, którzy będą głosować na pytania.
Inicjatywa sama w sobie interesująca. Ciekawe, czy David Cameron zrewiduje swój pogląd na temat oponenta.
Ciekawe, czy gdyby u nas jeden polityk zarzucił drugiemu to, że jest analogowy, to skutkowałoby to podjęciem jakiejkolwiek inicjatywy.
Przy okazji dowiedziałem się kilku interesujących rzeczy na temat czołowych brytyjskich polityków. Brown na przykład skończył szkołę w przyspieszonym tempie, dwa lata wcześniej niż zakładałby to program. Studia zaczął kiedy miał 16 lat. Zdolny facet. Z kolei Cameron szkołę kończył z perypetiami za to jak już skończył to zajął się odświeżaniem wizerunku brytyjskich konserwatystów: jeździ na rowerze po Londynie, nie nosi drogich garniturów a dom zasila elektrownią wiatrową, którą zbudował na jego dachu. Ciekawy facet.





