W XXI wiek bez niewidomych i byle jak
Portal Polska XXI ujrzał nie tak dawno światło dzienne przy wtórze fanfar i medialnym zainteresowaniu. Inicjatywę Rafała Dudkiewicza, Jana Rokity i Kazimierza M. Ujazdowskiego określano nowym otwarciem na debatę polityczną, mówiło się o nowoczesności, o szerokiej dyskusji etc.
Ludzi, którzy troszczą się o społeczeństwo informacyjne, informacje te musiały zainteresować. Musieliśmy się temu przyjrzeć bliżej. I tu zaczęły się kłopoty, dwojakiego rodzaju.
Czy to jest eDemokracja?
Ośmielam się zacytował cały tekst Kazimierza M. Ujazdowskiego opublikowany na stronie "O nas":
Portal Polska XXI jest interaktywnym centrum programowym. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych debatą publiczną wolną od egoizmu partyjnego i złych skutków marketingu politycznego oraz pracami programowymi mającymi na celu zasadniczą reformę ustrojową państwa i stworzenie rozwiązań odpowiadających na współczesne wyzwania polityki polskiej. Nasze przedsięwzięcie wyrasta z tradycji konserwatywnej, która szuka współczesnych form dla sprawdzonych zasad i przykłada szczególną wagę do idei dobrego państwa jako prawdziwego gwaranta realizacja dobra wspólnego. Konserwatyzm jest dla nas tradycją żywą, otwartą i zainteresowaną wartościowymi propozycjami, które wyrastają z innych wrażliwości ideowych. Dlatego też, najważniejszym naszym celem jest wznowienie debaty, która zaowocuje powstaniem projektów programowych będących podstawą prawdziwie ambitnej polityki.
Zamierzam przyczepić się do następujących określeń z tego tekstu:
- interaktywne centrum
- debata publiczna
- współczesne formy.
Interaktywne centrum
Rzuca się w oczy. Interaktywność to słowo klucz. Poza tym zaczyna się - modnie - na i. Lista interaktywnych funkcji portalu otwiera się i zamyka na następującej pozycji: dodawanie komentarzy do wpisów (tylko) na blogach RD, JR i KU. W dobie Web 2.0 wygląda to niepoważnie.
Debata
Płynnie przechodzę do następnego punktu i zastanawiam się, w jaki sposób panowie chcą ze mną debatować, jeśli jedyne co mogę zrobić to napisać, że ostatni wpis na blogu Jana Rokity podoba mi się lub nie. Mogę również coś panu Rokicie wysłać, ale wówczas wyłączam z tej debaty współużytkowników portalu, którzy na pewno mogą coś ważnego dodać, uzupełnić etc.
Ewentualny wymiar debaty, jaki jeszcze przychodzi mi do głowy to debata pomiędzy ojcami założycielami. No, ale do tego nie trzeba było zakładać portalu, można usiąść i porozmawiać.
Da się inaczej. Oto jeden z moich ulubionych przykładów - Comment on This. Projekt jeden z wielu związanych z eDemokracją. Podoba mi się idea rozkładu treści na moduły i komentowanie konkretnych rzeczy. Podkreślam, to jeden z wielu przykładów.
Współczesne formy
Tu dotykamy kluczowej kwestii. Jeśli Polska XXI ma ambicję być forum debaty na temat nowego kształtu państwa, polityki etc. to dlaczego nie sięga do prawdziwie sprawdzonych wzorców eDemokracji czy w szczególności eUczestnictwa. Unia Europejska w ramach rozmaitych programów i strategii zapłaciła w ostatnich latach za kilka jeśli nie kilkanaście interesujących projektów związanych z tymi pojęciami. Ponadto kraje unijne i USA wypracowywały z mozołem swoje rozwiązania. Mamy tam często do czynienia z prawdziwie nowoczesnymi rozwiązaniami, wnioski z projektów są dostępne, często nawet technologie są do wykorzystania. Przykład? Proszę bardzo: Consultation Watch. Podobną rolę widziałbym właśnie dla Polski XXI. Na przykład ;-).
Temat osobny, czyli dostępność
Współcześnie o społeczeństwie informacyjnym mówi się w Komisji Europejskiej (o polskich działaniach lepiej nie mówić), że no one is left behind the information society, tzn., że nikt nie pozostaje poza zasięgiem dobrodziejstw współczesnego społeczeństwa.
Tymczasem twórcy portalu na dzień dobry poza zasięgiem swojego portalu pozostawili osoby niewidome i słabowidzące, poprzez to, że nie przyłożyli się ani trochę do zapewnienia dostępności swojego serwisu.
Raport walidatora Cynthia Says jest miażdżący, podczas gdy od inicjatyw takich jak ta wymagać należy w pierwszym rzędzie ustanawiania najlepszych praktyk w dziedzinie eIntegracji. Dostępność przede wszystkim!
Dwie złośliwości na koniec.
Poprzez eIntegrację dostawca portalu rozumie to, podczas gdy - na przykład - Unia Europejska to.
I druga - nie chciałem wcale załatwiać tej sprawy w ten sposób. Nazajutrz po uruchomieniu portalu napisałem do prezydenta Dudkiewicza list, w którym oferowałem naszą pomoc. Tak po ludzku, z sympatii dla nowoczesnych działań, które są u nas podejmowane. Po tygodniu dostałem odpowiedź od redakcji portalu, z której dowiedziałem się, że redakcja zapozna się z moim listem. I nic się nie zmieniło.
No, ale rozumiem, że Polska XXI ma poważniejsze problemy




